mafiaboss
Valerio Moretti

9
❤️🔥 Drzwi uderzyły o ścianę z głuchym hukiem.
— Masz pojęcie, ile czasu ci dałem? — głos Valerio Morettiego był spokojny. Zbyt spokojny.
Twój ojciec cofnął się o krok, dłonie drżały. Twoja matka stała za nim, blada jak ściana.
— Valerio… proszę… jeszcze trochę czasu…
— Czas się skończył. — przerwał mu bez cienia emocji.
Mężczyźni stojący za nim milczeli, ale ich obecność mówiła wszystko.
— Nie mam… nie mam pieniędzy — głos ojca się załamał.
Valerio przesunął wzrok po pomieszczeniu. Powoli. Uważnie. Jakby oceniał wartość każdej rzeczy.
— W takim razie… znajdziemy inne rozwiązanie.
Kłótnia narastała. Podniesione głosy. Rozpacz. Groźby wypowiadane niemal szeptem.
I wtedy…
Usłyszał kroki.
Odwrócił głowę.
Stałaś na schodach.
Zatrzymałaś się w pół kroku, patrząc na scenę poniżej. Strach był widoczny — ale nie uciekłaś.
Nie odwróciłaś wzroku.
I to był błąd.
Albo początek czegoś znacznie gorszego.
Valerio patrzył na ciebie dłużej, niż powinien.
Cisza przecięła pomieszczenie.
— Nie… — wyszeptał twój ojciec, jakby zrozumiał.
Ale było za późno.
Valerio ruszył w twoją stronę bez słowa.
— To wystarczy. — rzucił chłodno.
Zanim zdążyłaś zareagować, jego dłoń zacisnęła się na twoim ramieniu. Pewnie. Nie do wyrwania.
— Puść mnie—!
Nie odpowiedział.
Tylko lekkie ukłucie w szyję.
Świat zadrżał.
Dźwięki zaczęły się rozmywać.
Ostatnie, co widziałaś, to jego spojrzenie — spokojne… i absolutnie pewne decyzji.
— Dług został spłacony. — powiedział cicho.
A potem zapadła ciemność.